Wstęp

Część poświęcona tematyce związanej z lotopałankami i ich hodowlą. Pierwszy raz styczność na żywo z tymi uroczymi zwierzakami miałem w 2011 roku. Wcześniej, widziałem co najwyżej zdjęcia w sieci. Natomiast po naszym pierwszym "spotkaniu", znalazły się one na liście moich "priorytetów" i doszedłem do wniosku, że muszę chociaż raz spróbować hodowli tych ciekawych zwierząt.

Po zakupie pierwszych lotopałanek, zwierzaki tak bardzo przypadły mi do gustu, że co by nie mówić - nie skończyło się ani na jednej, dwóch czy nawet na dziesięciu. W takich przypadkach, mówi się "sugar addicted"

W sieci krąży mnóstwo różnych, sprzecznych informacji na temat hodowli tych zwierząt. Jedne strony podają, że utrzymanie lotopałanek to kosmiczne koszta rzędu kilkuset złotych na miesiąc, inne strony zaś opisują lotopałanki jako zwierzęta w ogóle nie nadające się do hodowli w domu. W poniższym artykule, postaram się przybliżyć samą tematykę hodowli jak i rozwiać wątpliwości większości osób zanim spróbują swoich sił w hodowli lotopałanek

W dniu pisania tego poradnika, lotopałankami zajmuję się już kilka lat. Jestem w stałym kontakcie z hodowcami zagranicznymi bo tak na prawdę tylko od nich można było uzyskać jakieś przydatne informacje. Widziałem w jaki sposób hodowane i oswajane są lotopałanki zarówno w europejskich renomowanych hodowlach jak i w południowo wschodniej części Azji. W Polsce, ten dział terrarystyki jest niemalże martwy i na dobrą sprawę jest to hobby dopiero raczkujące, które być może będzie miało swoje "pięć minut" w przyszłości.

Zapraszam Państwa do zapoznania się z treścią niniejszego poradnika, który powstał w oparciu wyłącznie o moje osobiste doświadczenia i odczucia podczas kilkuletniej hodowli lotopałanek karłowatych 

 

1. Od czego zacząć ?

2. Dieta oraz karmienie

3. Dodatki do diety, fakty i mity

4. Klatka i wyposażenie

5. Rozmnażanie

6. Oswajanie

7. Odmiany barwne

8. Podsumowanie

9.Galeria

 

Chcesz wiedzieć więcej o naszej hodowli ? Masz pytania ?
Śledź poczynania naszych podopiecznych na naszym fan page'u - Lotkarium 

 

Od czego zacząć ? 
 
Pierwszą rzeczą jaką należałoby zrobić zanim zdecydujemy się kupić lotopałankę, jest postawienie sobie pytania
czy aby na pewno szukamy właśnie takiego zwierzaka.
W moim przypadku, było to dość proste i widząc po raz pierwszy lotopałanki na żywo podczas z jednej z moich podróży i mogąc je wziąć na ręce - decyzję podjąłem od razu.
Na wielu stronach spotkacie się z wieloma bzdurnymi opiniami, gdzie większość ludzi nie za bardzo tak na prawdę
ma pojęcie z jakim rodzajem zwierzęcia ma do czynienia. 
 
Wybieramy naszą pierwszą lotopałankę, czym należy się kierować ? 
Kierujemy się przede wszystkim własną wygodą. Z dość prostej przyczyny - bo to my będziemy musieli się zająć nowym domownikiem i to my zobowiązujemy się na opiekę na zwierzęciem, które może w warunkach domowych przeżyć nawet 12 do 15 lat. 
 
Z doświadczenia wiem, że na pierwszą lotopałankę stanowczo mogę odradzić zakupu samiczki. 
Samice faktycznie w przeciwieństwie do samców produkują znacznie mniej substancji zapachowej. Niemniej jednak
samica w okresie rui zaznacza swoje terytorium równie silnie jak samiec. W prównaniu do samców, samice są mniej uległe i częściej się płoszą, są bardziej podatne na stres a przez to trudno je oswoić. Jeżeli zdecydujemy się na samiczkę a nie chcemy rozmnażać lotopałanek w domu to zwyczajnie skracamy jej cykl życiowy. Do prawidłowego funkcjonowania, samica powinna mieć partnera. 
 
Samiec natomiast, świetnie adaptuje się do nowego towarzystwa i za najlepszego partnera do zabaw może posłużyć sam właściciel lotopałanki.
Przy zakupie lotopałanek często kierujemy się dość logicznym podejściem pokroju - zakup jak najmłodszego zwierzęcia oznacza prostotę w oswojeniu zwierzaka w kontaktach z człowiekiem. Z jednej strony, jest w tym dużo racji, z drugiej natomiast, nawet nieświadomi hodowcy wydają nowym właścicielom  maluchy, które tak na prawdę na wydanie się nie nadają. Za wcześnie wydana samica nie ma pojęcia jaką rolę powinna pełnić w stadzie i w efekcie, zabrana za wcześnie od rodziców, połączona za wcześnie z samcem, rodzi maluchy które potem odrzuca albo zabija. Według mnie, rozmnażanie takiej samicy i pozwalanie jej na zabijanie i odrzucanie młodych każdorazowo to bestialstwo i bezmyślność hodowcy.
W Stanach, Niemczech czy w Wielkiej Brytanii, takie samiczki pełnią rolę typowego lotopałanka-domownika, nie zaś samicy rozpłodowej.
 
Wracając do meritum,- decydując się na samca raczej nie powinniśmy mieć żadnych problemów z jego oswojeniem a także dalsza hodowla lotopałanki powinna być znacznie przyjemniejsza bo zwyczajnie - samiec będzie w nas widział towarzysza zabaw.
 
Jest jeszcze jeden aspekt o którym warto wspomnieć. Samce w przeciwieństwie do samic nie "szczekają" w nocy tak często. Więc jeżeli ktoś lubi sobie pospać, sugeruję odpuścić zakup samiczki na pierwszą lotopałankę w domu.
 
 
 
Karmienie
 
Czytając liczne strony, a już zwłaszcza wywody co poniektórych "hodowców" , można wywnioskować że utrzymanie parki lotopałanek to koszta rzędu 300-400, może nawet 500 zł na miesiąc. 
Głównie polscy hodowcy, których raz że jest faktycznie mało, dwa - bazują na wybiórczych fragmentach wiedzy zaczerpniętej z tego co gdzieś tam ktoś w internecie napisał, podają bardzo skomplikowane i wręcz odstraszające diety dla lotopałanek. 
 
Ludzie piszący o dietach dla lotopałanek chyba w zupełności zapomnieli z jakim rodzajem zwierzęcia mają do czynienia. 
 
Większości się wydaje, że lotopałanka pochodząca z Tasmanii odżywia się conajwyżej koktajlem z mango, brokuła, rzepy, kalarepy czy cholera wie czego jeszcze, a to wszystko zapija miodkiem.
Prawdziwe kubusie puchatki można by rzec... 
 
Stek bzdur i nic więcej. Trafia się też masa komentarzy pokroju " owady powinny być podawane lotopałankom jako łakocie, raz kiedyś od święta"...
Czasem, na prawdę ciężko jest mi przebrnąć przez tego typu "mądrości"
Szkoda tylko, że osoby które piszą o tym nie biorą pod uwagi tego, że lotopałanka z natury jest drapieżnikiem. 
Drapieżnikiem, który zapoluje z przyjemnością na małe gady, małe ssaki, małe ptaki a żyjąc w koronach drzew - ma stały dostęp do niezliczonej ilości owadów. W przeciwieństwie rzecz jasna do owoców czy warzyw, które jak wiadomo mają swój okres wegetacyjny.
No chyba, że trafiła nam się lotopałanka farmer, która zamiast polować na swój pokarm zalewa się miodkiem, wombaroo a w między czasie przegryza brokułem...
Stek bzdur i nic więcej :)
 
Podstawą diety tych zwierząt są owoce takie jak banany, jabłka, gruszki, śliwki, mango, papaja, melony, arbuzy. 
Mam tutaj na myśli podstawę diety wliczając w to składniki dostępne na polskim rynku. Większość owoców, które możemy podać lotopałance, są dostępne całorocznie w sprzedaży.
Aby wyregulować poziom białka, wapnia i innych składników mineralnych, niestety jesteśmy zmuszeni do podawania naszej lotopałance owadów minimum 2-3 razy w tygodniu. W naturze, to właśnie owady są czymś do czego lotopałanki mają dostęp całodobowo i niezależnie od pory roku.
Najlepszym rozwiązaniem jest podanie szarańczy, świerszczy bananowych, mączników lub drewnojadów.
W tym punkcie muszę tylko zaznaczyć, miejcie na uwadze to skąd i od kogo kupujecie owady karmowe dla lotopałanek. Owady karmowe przywożone z Czech i sprzedawane masowo w Polsce, zwyczajnie się do tego nie nadają. Jeżeli już jesteście zmuszeni do kupna takich owadów - przed podaniem ich lotopałance przeprowadźcie małą kwarantannę i pozwólcie owadom najeść się jabłek ( aby oczyścić przewód pokarmowy )
Dieta lotopałanek nie jest aż tak skomplikowana. Trochę powyżej wymienionych owoców, jogurty zawierające zboża, woda, miód i w miarę możliwości jak najwięcej owadów. 
Od razu mogę też Was zapewnić - lotopałanki z większą przyjemnością jedzą nasze polskie jabłka czy gruszki aniżeli owoce egzotyczne pokroju pomarańcza, banan czy kiwi. 
 
W jaki sposób podać naszej lotopałance omówione wyżej owoce ?
 
Na dwa sposoby.
 
Pierwszy, zabiera mniej czasu przy samym podawaniu natomiast jest przy tym więcej sprzątania. Kroimy owoce w małe kawałki i umieszczamy w miseczce. Miłoby było gdybyśmy pamiętali o dorzuceniu paru owadów 
Drugi sposób zajmie trochę więcej czasu ale za to będziemy mieli mniejszy rozgardiasz po nocy kiedy to nasze pociechy będą urzędować.
Obieramy owoce ze skórek, pozbywamy się pestek ( niektóre pestki owoców są silnie trujące dla naszych zwierząt ), kroimy, wrzucamy do miksera, zalewamy 300 ml przegotowaną zimną wodą, dodajemy 2-3 łyżki miodu, 100 ml jogurtu i miksujemy.  Aby ułatwić sobie życie, tak przygotowany miks dzielimy na porcje które możemy umieścić w zwyczajnych silikonowych pojemnikach na lód. Jedna "kostka" powinna najczęściej odpowiadać zapotrzebowaniu na pokarm dla jednej lotopałanki. Aby przygotować miks nie potrzebujemy tak na prawdę więcej jak 3-4 gatunki owoców i może 1-2 gatunki warzyw. Na prawdę, nie nabijajcie sobie głowy bzdurami typu - bez wombaroo, pyłków pszczelich ani rusz... To tylko czysty marketing i nic poza tym.
Skoro na wystawie w Holandii moje zwierzęta otrzymały 9,6 na 10 za "jakość" futerka, nikt mi nie wmówi, że nie obejdzie się bez tych wszystkich dodatków.
 
Na koniec, w kwestii karmienia, wspomnę tylko o polskich owocach, które lotopałanki mogą jeść bez przeszkód, są to :
śliwki, czereśnie ( niechętnie ! ), truskawki ( niechętnie ! ), maliny, jabłka, gruszki, wiśnie. 
Z warzyw,- marchew, papryka, ogórek
 
 
 
Fakty i mity, słów kilka na temat "jak wyciągnąć od nas trochę pieniędzy"
 
Kolejny sposób na robienie z ludzi idiotów. 
Sztuczny proszek wymyślony w celach marketingowych, sprzedawanych masowo w Stanach i Australii czyli tam gdzie ta gałąź hobby jest bardzo dobrze rozwinięta a rynek odbiorców jest bardzo szeroki.
Już sam skład tego proszku mówi sam za siebie :) Porównajcie sami skład magicznego wombaroo z izolatem białka sojowego czy izolatem białka serwatkowego. Potem możecie się zastanowić czy aby nie lepiej jest wydać Wasze ciężko zarobione pieniądze na coś innego aniżeli przereklamowany, po raz kolejny, "złoty" środek :)
 
Fakt najistotniejszy - lotopałanki nie chcą jeść czegokolwiek z zawartością wombaroo. Należy je do tego przekonywać przez kilka a nawet kilkanaście tygodni a i tak, po chwilowym braku, wracają do swoich nawyków.
Tą ilość wapnia, białka, którą chcecie zaserwować swoim pociechom, równie dobrze możecie zaserwować podając większego, dobrze odżywionego świerszcza czy szarańczę.
Wyniesie Was to taniej a i lotopałanka zapoluje na coś takiego z większą ochotą. 
 
Osobiście nie używam żadnych sztucznych preparatów. Wyjątkiem są ciężarne samice, które wychodzą na polowanie znacznie później aniżeli samce. 
Wtedy - widząc, że samiec wyjadł już najlepsze owady, podaję pożywkę zawierającą w składzie białko serwatkowe W żadnym innym wypadku tego nie stosuję bo tak jak zawsze - wychodzę z założenia, że tylko to co naturalne jest dobre. 
 
Jeżeli macie wątpliwości, sięgnijcie po kalkulatory i przeliczcie stosunek wartości białka/wapnia/fosforu i innych składników jakie pozyskacie z podania mieszanki zawierającej wombaroo,a  zestawu owadów owadów.
Na sam koniec, porównajcie ceny. 2,3,5 zł a 150-200 zł to dość spora różnica, nie wspominając już o tym że stymulujemy nasze zwierzaki do tego aby polowały w sposób naturalny i żeby faktycznie zachowały się jak małe drapieżniki, którymi są ! Pamiętajcie, lotopałanka to nie krowa której rzucamy trochę zieleniny i mam ją z głowy.
Chcecie utrzymać lotopałankę w dobrej kondycji i w dobrym zdrowiu - pozwólcie jej polować.
 
Z pewnością czytaliście również o liściach eukaliptusa, gumach akacjowych i innych amerykańskich wymysłach. Nigdy czegoś takiego nie stosuję, nie stosowałem i nie będę stosować. O tyle, o ile mogę zrozumieć, że lotopałanki przywiezione z odłowu znają ten smak i mogą być przyzwyczajone do takiego składnika diety, to nie potrafię pojąć z jakiej racji podawanie takich "dodatków" miałoby być priorytetem dla wyhodowanej w Polsce lotopałanki. Jest to kolejny sposób na wyciąganie łatwych pieniędzy od ludzi, którym wszystko jedno co sprzedawca im wciśnie. Tak więc, jeżeli nie macie "ciśnienia" na produkty made in USA w swoim domu, myślę że i zakup takich dodatków możecie sobie darować. To samo się tyczy "przekąsek" dla lotopałanek, które mają ten sam skład co większość karm dla gryzonii dostępnych w Polsce, z małymi wyjątkami rzecz jasna. Jeżeli choć trochę zależy Wam na zminimalizowaniu kosztów i wolicie wydać Wasze pieniądze na zwierzę aniżeli napis na opakowaniu, czytajcie skład produktów i wierzcie mi na słowo - zwierzę z hodowli krajowej nie wymaga tego samego co zwierzę mieszkające w koronach drzew w Tasmanii. 
 
 
Klatka oraz wyposażenie
 
Kolejne pole do popisu dla uczciwych sprzedawców w Polsce.
Pytacie w sklepie zoologicznym jaką i ile może kosztować klatka dla lotopałanki, w odpowiedzi dowiadujecie się, że są to po prostu grube miliony.
Raz będzie to ta sama klatka co dla królika, innym razem duże szklane terrarium. Wszak lotopałanka to już egotyka pełną gębą i ciężko aby sprzedawca mógł przeboleć że zostawicie w jego kieszeni raptem kilka złotych.
 
Niestety - nie ma w Polsce w sprzedaży żadnych klatek przeznaczonych dla lotopałanek.
Oczywiście zawsze znajdzie się mądralińska czy mądraliński, którzy będą wciskać Wam drewnianą klatkę z metalową siatką wewnątrz za na prawdę konkretne sumy.
Nie dajcie się nabrać, takie klatki faktycznie mogą posłużyć kilka miesięcy ale prawda jest taka, że po czasie te klatki się psują i wydzielają bardzo silną woń - wynika to z tego, że lotopałanki załatwiają się właściwie wszędzie a ich mocz ma na prawdę silną woń.
 
Niezależnie od tego jak mocnym lakierem pokryjecie drewniane części - mocz lotopałanki w końcu się przeżre. Nie wspominając już o tym, że lotopałanki lubią drapać wszelkie drewniane powierzchnie  i po czasie wasza piękna klatka zamienia się w grotę smrodu okraszoną na każdym centymetrze wyżłobieniami pozostawionymi przez pazurki naszych podopiecznych.
Jaka jest na to rada ? 
Należy zakasać rękawy i zbudować klatkę samemu. Najlepszym materiałem jest plastik. Plastikowe siatki pokrywające w całości stelaż - najlepiej też z plastiku. Poniżej zdjęcie przykładowej klatki. 
 
 
Przejdźmy do wyposażenia klatki. 
Klatkę budujemy w założeniu możliwie największą. Jeżeli mamy możliwość zbudowania 1m2 mini woliery - zróbmy to. Nasz pupil na pewno to doceni, że będzie mógł się porządnie wybiegać. 
Co wstawić do środka klatki ? Na pewno nie pluszowe misie, pluszowe zabawki i wszystko co w róż obrasta.
Lotopałanki to skaczące i biegające mini niszczyciele. Wszystkie pluszaki zostaną obsikane, pogryzione i zniszczone. Tak więc, po co utrudniać sobie życie i potęgować intensywność zapachu wydobywającego się z klatki ?
Nie wierzę, że każdemu z Was będzie się chciało prać lotopałankowe miśki co kilka dni...
Do środka klatki można podwiesić kilka plastikowych łańcuchów oraz podwieszane kokosy. Kołowrotek też sprawdza się rewelacyjnie ale nie ma to jak możliwość przeskakiwania z liny na linę :)
Klikając w zdjęcie poniżej, mogą Państwo obejrzeć film 
 
 
Nie można zapomnieć o domku dla lotopałanki. Domek w którym nasz futrzak będzie przesypiał połowę swojego życia powinien być najważniejszym i najlepiej zaprojektowanym wyposażeniem klatki.
 
Po raz kolejny - jak zrobić z ludzi idiotów czyli oferta pdt. "pouch dla lotopałanki"
Pouch czyli podwieszana polarowa kieszeń to bardzo fajny pomysł dla osób, które chcą OSWAJAĆ lotopałanki natomiast NIJAK ma się to do pełnienia funkcji DOMKU.
 
Dlaczego ? Przecież w internetach wszyscy mają pouche... Wszyscy mają pouche bo wszyscy czytają internety ale nie każdy jest w stanie ruszyć głową i przemyśleć kilka istotnych rzeczy.
Pouch to hodowla bakterii sama w sobie. Lotopałanki nie należą do czyściochów i często zdarza się, że opróżniają się również we własnym gnieździe. 
Co za tym idzie - w polarowych śliczniusich domkach rozwija się masa bakterii które należałoby co jakiś czas prać. 
Teoretycznie - żaden problem, praktycznie problem bardzo duży - pouch musiałby być prany w nieszkodliwym dla zwierzęcia proszku do prania żeby wywabić wszystkie zapachy i bakterie. Co za tym idzie - pranie czegoś w proszku a następnie zmuszanie zwierzęcia do siedzenia w takim materiale to zwyczajne proszenie się aby lotopałanka zachorowała. 
Kolejna rzecz, lotopałanki to strasznie terytorialne zwierzątka. Czyścimy ich "gniazdo" = możemy się pożegnać z rozmnożeniem. Samica będzie ciągle zestresowana i świadoma że tak na prawdę nie ma GNIAZDA, tym samym nie zajdzie w ciążę albo w wyniku stresu zabije swoje młode po porodzie.
Moim zdaniem to najważniejsza rzecz dla której żaden pouch niezależnie jak różowy i słodziutki, nie zastąpi nigdy prawdziwej dziupli. Polarowa kieszeń to idealny pomysł conajwyżej na ułatwienie sobie procesu oswajania zwierzęcia i noszenia go przy sobie :)
 
Jak natomiast wykonać dziuplę albo coś co imituje takową ? Pojemnik plastikowy owinięty na zewnątrz polarem z wyciętym otworem wejściowym. 
Tani, szybki w przygotowaniu i bez problemowy w czyszczeniu. Wystarczy przetrzeć wnętrze ściereczką namoczoną w wodzie i wysypać z pojemnika resztki jedzenia, odchody, które na pewno będą w gnieździe.
Do takiego pojemnika wkładamy wyłącznie skrawki materiału, niewielkie ilości siana . 
Możecie wierzyć na słowo - bezpieczniej, wygodniej i zdecydowanie TANIEJ :)
Nie mówiąc już o tym, że dwa kawałki polaru zszyć chyba będzie umiał każdy z Nas.
 
Kwestia pazurków.
Jak już wspomniałem, lotopałanki mają to do siebie że uwielbiają drapać wszystko i wszędzie.
Nie spoktałem się jeszcze z taką ofertą ale zgaduję, że z czasem znajdzie się w ofercie internetowej obcinaczka do pazurków dla lotopałanek ;)
W każdym bądź razie, odradzam jakichkolwiek zabiegów pielęgnacyjnych tego typu. Rozwiązanie z przydługimi pazurkami jest dość proste. Do klatki należy wstawić grubszą gałąż z drzewa owocowego, np. jabłoni czy wiśni. Lotopałanki same stępią sobie pazurki co będzie raz że bezpieczniejsze dla nich a dwa wygodniejsze dla Nas bo chyba nie ma nic gorszego od zdenerwowanej do granic i gryzącej wszystko lotki. 
 
 
Rozmnażanie oraz opieka nad młodymi
 
Nic nie zastąpi widoku małych, dopiero co urodzonych lotopałanek. Pamiętamy przecież o tym, że lotopałanki to torbacze i właściwie cały proces od momentu przyjścia na świat potomstwa będzie dla nas "niewidoczny"
Ot, na koniec dostaniemy po prostu gotowy produkt w postaci małych szkrabów, które będą najbardziej zainteresowane tym aby schować się w maminej torbie.
Ile lotopałanek może nam się urodzić jednorazowo ? Lotopałanek w miocie może być od 1 do 3 sztuk.
 
Jedna sztuka, oznacza najczęściej że nasza samica poddała się zalotom samca ale tak na prawdę pozwalając jej na rodzenie - częste rodzenie - po jednej lotce, musimy być świadomi że zwyczajnie przemęczamy naszą samiczkę. 
Trzy lotopałanki w miocie to prawdziwa rzadkość i raczej w hodowlach amatorskich takie zjawiska się nie przytrafiają. 
Dwójka maluchów to niemy fakt, że sprawdzamy się w roli hodowcy i nasza samica otrzymuje wystarczającą ilość pokarmu w takim stopniu, że jest w stanie prawidłowo się rozmnażać.
 
Jak przebiega samo rozmnażanie i jak do tego doprowadzić ?
Kluczem do sukcesu jest z pewnością prawidłowa dieta ale również moment w którym będziemy dopuszczać nasze lotopałanki.
Najbardziej optymalnym okresem na dopuszczenie samicy jest moment kiedy osiągnie ona minimum 10 do 16 miesięcy. Mamy wtedy największą szansę na to, że samica przyzwyczai się do roli mamy a przy tym nie odrzuci maluchów.
Jeżeli natomiast samica odrzuciła maluchy, powiem szczerze, rzekomy hodowca powinien się zastanowić nad tym co robi. Powodów odrzucenia maluchów przez samicę mogą być tylko dwa.
Samica była za młoda i hodowca działając w niewiedzy albo z zupełną świadomością jak to co poniektórzy, którym dłuży się okres oczekiwania na zwrot za dokonaną "inwestycję", doprowadził do jej dezorientacji.
Drugim powodem może być "nadgorliwość" i ciągle dotykanie, macanie i zaglądanie do torby samicy celem upewnienia się ileż to lotopałanek ma ona w torbie.

Hodując lotopałanki już kilka lat, ani razu nie miałem takiej sytuacji aby samica odrzuciła maluszka. Jest to niemal niewykonalne bo nawet gdyby do tego doszło - trzymając lotopałanki w haremach, obowiązki rodzicielskie przejmuje natychmiast kolejna samica. Jeżeli ktoś Wam się pochwalił, że odchowuje młode lotopałanki na butelce i nie jest to rzadkością dla niego - macie zwyczajny przykład człowieka, któremu niespecjalnie zależy na tym czy zwierzę czuje się dobrze czy też wariuje każdorazowo po każdym, wymuszonym porodzie.
Generalnie zasada jest jedna, zasada którą stosuje się na Zachodzie ,- lotopałanka, która odrzuca maluchy zostaje "petem" czyli hodowana jest tylko i wyłącznie dla hobby, nie zaś w celu rozmnażania.
 
 Jeżeli uda nam się w końcu doczekać szczęśliwego zakończenia i po trwającej kilka tygodni ciąży zaobserwujemy ciemne ślady na brzuchu naszej samicy, a także fakt że znacznie ona nabrała na wadze - możemy się spodziewać niebawem kolejnego torbacza w naszej rodzinie. 
 
Młode lotopałanki po tym jak opuszczą matczyną torbę, należy zostawić z rodzicami minimum na okres 3 miesięcy - zwyczajnie po to, aby przyjęły nawyki naszych dorosłych pupili ale również po to aby nauczyły się prawidłowych zachowań.
Zdecydowanie odradzam zakupu małych lotopałanek przed ukończeniem minimum 2.5-3 miesięcy. Lotopałanka będzie malutka, niezdolna do prowadzenia samodzielnego trybu życia bez stada. Zasada podobna jak w przypadku niektórych gatunków małp. Jest pełno hodowców, którzy nawet nie wiedząc, oferują młode 1-2 miesięczne lotopałanki. Jeżeli traficie na taką osobę i zdecydujecie się na zakup, postarajcie się chociaż opóźnić odbiór waszego nowego lotka chociaż do momentu aż zwierzak będzie miał 2.5 miesiąca od momentu wyjścia z torby. 
 
 
Oswajanie
 
Najprzyjemniejsza część w hodowli lotopałanek, przy czym również najbardziej absorbująca i wymagająca największego nakładu czasu.  
Małe lotopałanki możemy zacząć przyzwyczajać do siebie w momencie kiedy zobaczymy, że matka zabiera je już na spacer po klatce. 
Wcześniejsze wyciąganie maluchów z gniazda jest bezcelowe. Zdaję sobie sprawę, że mnóstwo osób nie potrafi usiedzieć na dupie żeby przypadkiem nie zajrzeć ile "pieniędzy" im się urodziło, ale tak na prawdę
te ich niewinne zaglądanie do gniazda przynosi więcej szkód niż pożytku. Tak samo jak w przypadku wszystkich zwierząt, matka sama zdecyduje kiedy pozwoli wziąć na ręce swoje dzieci.
 
Od momentu kiedy małe lotki będą już oprowadzane po klatce - możemy zacząć oswajanie zwierzęcia z człowiekiem.
Młode lotopałanki uczą się bardzo szybko. Wystarczy około 2-3 tygodni aby mała lotopałanka przestała się nas obawiać i zaczęła nas traktować jak członka stada. 
Malucha możemy nosić w POUCHU, zwyczajnie w kieszeni spodni, bluzy, czegokolwiek. Byle nasz podopieczny przebywał w naszym otoczeniu i ciągle miał styczność z naszym zapachem.
 
Większe osobniki - 4,5 miesięczne lotopałanki należy oswajać "na siłę". Czyli nawet jak próbuje nas ugryźć - nie zrażamy się. Prędzej takie podgryzanie znudzi się lotopałance aniżeli nam i po jakimś czasie - przejmiemy kontrolę nad naszym podopiecznym :)
 
Dobrą metodą jest oswajanie przez karmienie. I tutaj w tym przypadku, najłatwiej mi przychodzi oswojenie maluchów tylko poprzez karmienie ich zróżnicowanymi owadami. Podanie im tego samego pokarmu, który nauczyła je jeść matka nie ma większego sensu. W takim wypadku najlepiej zadziałają smakołyki tj. na przykład umaczane w miodze niewielkie ilości owoców oraz owady.
Metoda skuteczna w 100 %
Poniżej mogą Państwo obejrzeć film z poskromienia bestii ;)
 
 
Na pewno nie możecie się zrażać po kilku nieudanych próbach. 
Lotopałanki są dość uparte ale po jakimś czasie przełamiecie ich upór i na pewno uda się Wam je poskromić. Wierzcie bądź nie ale to nie lada satysfakcja kiedy wasza lotopałanka reaguje na imię i przybiega do Was na wyciągnięcie ręki
 
 
Odmiany barwne
 
Nie każdy z Was zdaje sobie sprawę z tego, że coś takiego jak kolorowa lotopałanka w ogóle istnieje. 
W Stanach, Wielkiej Brytanii, Japonii czy w Niemczech, tworzenie co raz to nowszych odmian barwnych, mieszanie genów jest tak samo popularne jak zabawa przy tworzeniu odmian barwnych gekonów lamparcich. Mając pierwszy raz na ręku całkowicie białą lotopałankę - z miejsca, byłem zdecydowany, że muszę je mieć. 
 
Problemem jest tylko cena. A ta bywa dość zaporowa. Ceny w Niemczech, Anglii zaczynają się często od pułapu 1000-1500 euro w górę za sztukę. 
No ale skoro jeden może wydać 10.000 na pieska z rodowodem, drugi 5.000 na jakiś gadżet do komputera, to dlaczego nie kupić sobie super wybarwionej lotki :)
Jestem pierwszym zadeklarowanym hodowcą w Polsce, któremu udało się sprowadzić kilka odmian barwnych w 2015 roku. Z początkiem 2016 roku doczekałem się pierwszych maluchów i wciąż pracuję nad kolejnymi odmianami.
 
Co powinniśmy wiedzieć na temat odmian barwnych ?
Właściwie nic ponadto co należy wiedzieć o lotopałankach jako ogół.
Jeżeli ktoś z Was chociaż coś tam zapamiętał z lekcji biologii, pojęcia związane z genetyką, nie będzie musiał zaglądać do słownika google.
 
Najważniejszą rzeczą o której należałoby pamiętać, jest tylko to, że mamy dwa rodzaje genów - dominujące oraz recesywne. Dysponując osobnikami o cechach dominujących autentyczną szansę otrzymania kolorowej lotopałanki już po pierwszym rozmnożeniu. 
Z pozostałych, o genach recesywnych, powstają heterozygoty, które mają możliwość przekazania genów w przyszłości i stworzenie morph'a ( odmiany barwnej ) dopiero w następnym pokoleniu. 
 
Które odmiany mają cechy dominujące ?
Pibald, mosaica, white face&body oraz ring tail. 
Pozostałe, takie jak chociażby dark, leucistic, platinum, cremino, ruby przenoszą się jako geny recesywne i jest je znacznie ciężej uzyskać. 
Oczywiście w wyniku łączeń poszczególnych odmian powstają pododmiany itd. 
 
Zabawa w "tworzenie" lotek o takim umaszczeniu jakim sobie wymyślicie i możliwość każdorazowego uzyskania czegoś niespotykanego a nawet jedynego na świecie - to coś czemu nie mogłem się oprzeć :)
 
W miarę możliwości, będę się starał aby ta część lotopałankowego hobby również była chociaż odrobinę bardziej rozwinięta również i w Polsce.
 
Poniżej kilka zdjęć naszych podopiecznych, nie wszystkich rzecz jasna :)
 
 
 
Podsumowanie
 
Mam nadzieję, że ten dość ogólnikowy poradnik, przemówi do Was bardziej aniżeli większość suchych informacji podanych na pozostałych stronach. Natomiast sprostowanie kilku rzeczy jak właśnie klatka i jej wyposażenie, składniki diety, kilka faktów i mitów, powinny ułatwić Wam podjęcie ostatecznej decyzji

Hodowla lotopałanek jako hobby to temat wciąż "świeży" w naszym kraju. Mam nadzieję, że z czasem i to hobby stanie się popularne tak samo jak na Zachodzie, zaś mój krótki artykuł pozwoli Wam uświadomić sobie, że jednak nie zawsze sprzedawca ma rację i wcale nie potrzeba ogromnych nakładów pieniężnych aby móc czerpać radość i satysfakcję z hodowli czegoś oryginalnego. 
 
Wbrew pozorom, "nie taki wilk straszny jak go malują" i każdy odważny, powinien spróbować swoich sił. Przy odrobinie pracy, poświęconego czasu, zapewniam Was, że będziecie znacznie bardziej usatysfakcjonowani posiadając w pełni udomowioną lotopałankę aniżeli myszkę, chomiczka czy szczurka. 
 
Na koniec, pozostaje mi tylko liczyć na to, że zachęciłem Was w pewnym stopniu i że liczba lotopałankomaniaków wzrośnie.

Jeżeli macie pytania, potrzebujecie pomocy - nie bójcie się pisać
Lotkarium

 

Lotopałanki : ubarwienie nominal

Odmiana barwna : Leucistic

Odmiana barwna : Platinum 

Odmiana barwna : Mosaica

Odmiana barwna : White Face

Odmiana barwna : Pibald

Odmiana barwna : Cremino

Aktualne zdjęcia, wydarzenia z hodowli, mogą Państwo śledzić na Lotkarium - Exo Factory

 
 
Niniejszy artykuł stanowi moją wartość intelektualną i zastrzegam sobie prawo do możliwość kopiowania oraz publikowania bez mojej zgody.